ZALEW ZEMBORZYCKI

Co będzie z tym bajorem ? Poszukajmy odpowiedzi.

Zalew Zemborzycki (Zemborzyckie, jezioro[1]) – zbiornik retencyjny na rzece Bystrzycy, położony w granicach administracyjnych Lublina, w dzielnicy Zemborzyce. Wykorzystywany głównie do rekreacji.

Zalew został wybudowany w 1974. Zalew Zemborzycki zajmuje obszar ok. 278 ha, jego długość wynosi 3850 metrów, szerokość – 1350 metrów, a głębokość – od 2-3 do 4 metrów (jedynie w okolicach zapory występuje kilkunastometrowa głębia). Długość linii brzegowej wynosi 12 km. Od końca lat 90. zalew boryka się z problemem sinic.

Nad zbiornikiem znajdują się trzy ośrodki turystyczne – Marina, Wrotków i Dąbrowa (kemping, restauracje), rezerwat leśny, siedziby klubów żeglarskich, wyciąg dla narciarzy wodnych.

Zalew Zemborzycki jest zbiornikiem retencyjnym wybudowanym w 1974 roku na rzece Bystrzycy, położonym w granicach miasta Lublina. Zajmuje obszar ok. 278 ha, jego długość wynosi 3850 metrów, szerokość – 1350 metrów, głębokość – od 2-3 do 4 metrów (jedynie w okolicach zapory występuje głębia), a długość linii brzegowej wynosi 12 km. W zaporze umieszczona jest mała elektrownia wodna o mocy 25 kW, dzięki czemu oprócz rekreacyjnej spełnia też funkcję energetyczną. O budowie zbiornika zadecydowała głównie powódź, która nawiedziła miasto w 1964 roku, a budowano go przede wszystkim w tzw. czynie społecznym.

Nad wodą znajdują się trzy ośrodki turystyczne- Marina, Wrotków i Dąbrowa (kemping, restauracje), rezerwat leśny, siedziby klubów żeglarskich, wypożyczalnie sprzętu wodnego, wyciąg dla narciarzy wodnych oraz na ośrodku „Słoneczny Wrotków” kompleks basenów. Niedługo wokół całego akwenu ukończona będzie budowa drogi/ścieżki rowerowej.

Dno jest głównie muliste, gdzie niegdzie piaszczyste. Wokół zalewu wybudowany jest wał, z wyjątkiem brzegu południowego. Tam właśnie przede wszystkim występuje roślinność zanurzona (w innych miejscach zbiornika tylko przy brzegu). Jest to rejon płytki ze znajdującą się tu wyspą i piękną zatoką zwaną „rękawem”. Od wschodniej strony podobnie jak i południowej rośnie las Dąbrowa (głównie sosny i dęby.) Brzeg jest betonowy, z licznymi zatoczkami oraz posiada dwa mola. W jego części środkowej, na zakolu często organizowane są zawody wędkarskie. Głębsze partie wody występują od strony północnej, posiadającej jedno molo. Wędkowanie w tej części, w okresie letnim czy przy ładnej pogodzie, w dniach wolnych od pracy jest utrudniona ze względu na wyciąg narciarski, porty (licznie pływające jachty, rowerki itd.). Zachodni brzeg jest całkowicie odsłonięty (pola, dalej domy jednorodzinne), jednak niedawno wybudowany wysoki wał trochę utrudnia połów, zwłaszcza od strony pól.

Oprócz częstego przyłowu karłowatych leszczy, można trafić na sporego karpia, którego nie brakuje w akwenie. Pływają też niedobitki amura, tołpygi spotykane w sieciach kłusowniczych. Jeśli chodzi o drapieżniki to jego populacja dopiero się odradza. Często wyciąga się niewymiarowe szczupaki czy sandacze, niestety wielu wędkarzy nie przestrzega wymiaru i limitu.

Od końca lat “90 zalew boryka się z problemem sinic, dlatego podjęto akcje mające na celu jego ratowanie. Działania polegają min. na zmniejszeniu populacji białorybu poprzez zarybianie drapieżnikiem (szczupak, sandacz, sum) oraz na nasadzaniu trzciny wzdłuż brzegu i inne.

Zalew Zemborzycki jest podstawowym akwenem jeśli chodzi o województwo lubelskie. Mimo ogromnej presji wędkarskiej nie jest zbiornikiem łatwym zarówno jeśli chodzi o rywalizację podczas zawodów jak i jeśli chodzi o sztukę złapania naprawdę sporej ryby, której w zalewie nie brakuje.
Zalew Zemborzycki powstał poprzez zagrodzenie rzeki Bystrzycy tamą i liczy sobie około 40 lat. Linia brzegowa jest urozmaicona, w części wschodniej i wschodnio-południowej zalesiona, z wieloma zatoczkami. Powierzchnia całkowita to 278 ha, a średnia głębokość wynosi około 2,3 metra. Dno zbiornika jest przeważnie muliste, miejscami piaszczyste, głębsze w północnej części przed tamą oraz w miejscu starego koryta rzeki. Roślinność bardzo bujna jedynie w południowej części w tzw. „rękawie”, który jest miejscem naturalnego tarliska wielu gatunków ryb.
Roślinność wynurzona właściwie nie występuje, natomiast roślinność podwodna nawet do 10m od brzegu (głównie moczarka), prawie w każdej części zalewu. Najczęściej łowioną rybą jest leszcz, jednak złowić tutaj można wiele gatunków takich jak: płoć, karp, wzdręga, lin, amur. Występuje również duża populacja drapieżników, takich jak: okoń, sandacz, szczupak, sum a nawet boleń, które ostatnio są zarybiane w dużych ilościach. Niestety, w ostatnich latach najczęściej łowiony jest leszcz o długości 20-25 cm, a czasami nawet długości dłoni! Jednak wcale to nie oznacza, że nie pływają tutaj naprawdę ładne okazy dużych ponad 2-kilowych łopat. Wiadomo, że są dni lepsze i gorsze, a maluchy przeważnie biorą zawsze :)
W ciepłe, wakacyjne dni woda zalewu „zielenieje”, jednak co rok sanepid zezwala zarówno na kąpanie się jak i spożywanie ryb ze zbiornika. Od kilku lat prowadzone są mniej lub bardziej skuteczne akcje walki z sinicami – powodem „zielonej” wody.


Dużą zaletą Zalewu Zembrzyckiego jest bliskość do Lublina, gdyż wystarczy przejechać 5 minut samochodem a już znajdziemy się w granicach miasta. Szczególnie strona wschodnia Zalewu nadaje się do spacerowania, czy to betonowym brzegiem, bąd? też kilka metrów dalej przez las, w którym można znale?ć piękne grzyby.
W ciepłe, wakacyjne dni znalezienie wolnego miejsca do wędkowania może być sporym problemem, szczególnie od strony „Dąbrowy” gdzie brzeg jest w całości betonowy (w tym właśnie miejscu co jakiś czas rozgrywane są zawody i miejsca te są niedostępne dla wędkarzy).

Teraz szkło i śmieci znikły, a budynek lub raczej to, co z niego zostało, zabezpieczono. Na razie prowizorycznie, zabijając okna deskami. Może dzięki temu nikt nie będzie próbował rozpalić w środku ogniska, co zauważyliśmy, gdy na prośbę czytelnika odwiedziliśmy Dąbrowę w zeszłym tygodniu.

Choć robotnicy, którzy uprzątnęli szkło, sugerują, że Dąbrowa zmieniała się w zdziczałe śmietnisko od dawna, dyrekcja MOSiR twierdzi co innego. – To pojedynczy wypadek. Sprzątamy tam regularnie – przekonuje Mariusz Szmit, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji, który od czerwca administruje Dąbrową.

Wcześniej przez kilka lat zapomniany przez wszystkich decydentów ośrodek należał bezpośrednio do miasta. Nie udawały się kolejne przetargi na dzierżawę i zagospodarowanie terenu. Dopiero wiosną tego roku chęć zajęcia się ośrodkiem wyraził MOSiR. Według zapowiedzi Szmita w przyszłym roku w sosnowym lesie otaczającym Dąbrowę wszystko się zmieni i mieszkańcy będą mieli z tego ośrodka równie dużą pociechę, jak z ośrodka Słoneczny Wrotków. Nie chce jednak ujawniać planów MOSiR, dopóki nie poznają ich prezydent miasta i radni.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

ZALEW ZEMBORZYCKI – w Lublinie

Dojazd autobusami komunikacji miejskiej nr 25 oraz 8. Jadąc linią nr 8 należy wysiąść jeden przystanek za dworcem kolejowym Lublin-Zemborzyce (ul. Krężnicka). Następnie skręcić w prawo, na ul. Cienistą, przejść przez wiadukt, następnie za przystankiem linii 25 (tu należy wysiąść z autobusu linii 25) skręcić w lewo tj. przed przekreśloną tablicą “Lublin” (na ul. Bór). Należy iść przez las w kierunku Zalewu.
Jest też inna droga. Jedziemy autobusem linii 40 w kierunku zalewu. Wysiadamy na przystanku końcowym, tuz przy zaporze. Wyspa naturystów znajduje się dokładnie po drugiej stronie Zalewu. Wybieramy lewy brzeg (stojąc twarzą do zalewu, nie przechodzimy przez zaporę!). Mijamy wyciąg narciarki i jesteśmy w części Zalewu Zemborzyckiego zwanym Dąbrową. Warto tu wspomnieć, że można też dojechać autobusem linii D (od nazwy części zalewu gdzie autobus ma swój przystanek końcowy – Dąbrowy). Autobus ten ma swój końcowy w centralnej części Dąbrowy, w ten sposób ponad połowa drogi jaką musimy przebyć pieszo jest prawie o połowę krótsza.
Planując dojazd autobusem warto skorzystać z internetowego rozkładu jazdy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Lublinie.
Na plażę można również dostać się własnym samochodem. W tym, że auto zostawimy w gdzieś w lesie albo przy jednym z gospodarstw wiejskich i pieszo przejdziemy na miejsce. Zajmie to jakieś 15 – 20 minut drogi.
Gdy się tam znajdziemy – na Zalewie widoczna jest mała wysepka. To tutaj spotykają się naturyści. Uwaga na korzenie znajdujące się pod wodą!.
Niedawno plaża ta straciła znacznie na popularności, gdyż spokój był ciągle zakłócany przez tekstylnych, a nawet chuliganów. Obecnie sytuacja się unormowała.

Miasteria.pl :: Ciekawe miejsca i atrakcje turystyczne polskich miast.
Miasteria.plKonkurs z gwarantowanymi nagrodami!RejestracjaInformacje o serwisieKontakt
Strona Główna arrow Miejsca arrow Lubelskie arrow Lublin arrow Zalew Zemborzycki
Dodawanie wpisu
Dodaj nowe miejsce
Drukuj tą stronę.Zmniejsz czcionke na stronie.Zwiększ czcionke na stronie.

Zalew Zemborzycki – zbiornik retencyjny na rzece Bystrzycy, położony w granicach administracyjnych Lublina, w dzielnicy Zemborzyce.

Wykorzystywany głównie do rekreacji. Nad zbiornikiem znajdują się trzy ośrodki turystyczne – Marina, Wrotków i Dąbrowa (kemping, restauracje), rezerwat leśny, siedziby klubów żeglarskich, wyciąg dla narciarzy wodnych.

Zalew Zemborzycki zajmuje obszar ok. 278 ha, jego długość wynosi 3850 metrów, szerokość – 1350 metrów, a głębokość – od 2-3 do 4 metrów (jedynie w okolicach zapory występuje kilkunastometrowa głębia). Linia brzegowa wynosi 12 km.

Jest to zbiornik zaporowy powstały na rzece Bystrzycy. Jest typowo miejską wodą (położony w południowych granicach Lublina). Brzeg w części wschodniej jest zalesiony, urozmaicony wieloma zatoczkami. W części zachodniej brzeg jest odsłonięty. Przybrzeżne partie zbiornika są płytkie (1,5-2 m), muliste, w południowej części oraz przy brzegach zarośnięte podwodną roślinnością.

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Zalew tonie w śmieciach !!!!

Utonąłem w śmieciach, nad Zalewem już nawet nie ma wędkarzy, bo widocznie nikt już tam nie może wytrzymać – alarmuje czytelnik. – Sprzątamy stale, codziennie ktoś z pracowników sprawdza brzegi Zalewu, czy nie ma śmieci – broni się MOSiR. Urząd miasta zapewnia, że również dba o czystość

Czytelnik “Gazety” pan Paweł wybrał się w niedzielę ze znajomymi nad Zalew Zemborzycki. – Ścieżką rowerową od strony Dąbrowy dookoła Zalewu. To co tam się dzieje, mogę określić jedynie jako gigantyczny skandal. Trudno zrobić zdjęcie krajobrazu nad Zalewem Zemborzyckim, by w kadrze nie było walających się śmieci: butelek po piwie, opakowań po słodyczach czy chipsach – oburza się pan Paweł.

Uważa, że na terenie ośrodka Dąbrowa panuje jeszcze względny porządek. – Tam zarządca zadaje sobie nieco trudu, bo są czarne worki na śmieci przytroczone do kijów. Jednak im dalej na południe wzdłuż brzegu Zalewu, tym gorzej. Wygląda to jak teren zupełnie bezpański, o który nikt nie dba. A wśród tego totalnego syfu spacerują całe rodziny z dziećmi – mówi pan Paweł i pyta: – Kto za to odpowiada i za co bierze pieniądze?

Śmieci nad Zalewem to stały problem. Odpowiedzialność za czystość brzegów akwenu dzieli się między Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji oraz urzędem miasta, które administrują poszczególnymi fragmentami terenu nad Zalewem.

- Sprzątamy regularnie, codziennie nasz pracownik sprawdza, czy nie ma śmieci. Szczególnie nasilone działania podejmujemy w piątki i poniedziałki – zapewnia Agnieszka Kowalska z MOSiR.

Wczoraj sprawdziliśmy sytuację nad Zalewem. Zastaliśmy ogromne śmietnisko niedaleko domków w ośrodku Dąbrowa. Wokół pni drzew leżą butelki i opakowania po jedzeniu.

- Z tym miejscem jest stały problem. Nie jesteśmy jego administratorem, więc daliśmy znać strażnikom miejskim – twierdzi Kowalska. Zgłoszenie do patrolu straży trafiło jeszcze przed weekendem. – Zebraliśmy dokumentację wraz z materiałem zdjęciowym i dziś rano przekażemy całość wydziałowi gospodarki komunalnej – informuje Robert Gogola, rzecznik straży miejskiej.

Kiedy urzędnicy będą interweniować? Najpierw sami przeprowadzą dochodzenie. – Moi pracownicy upewnią się, do kogo należy teren – zapowiada Tomasz Radzikowski, dyrektor wydziału gospodarki komunalnej. Zastrzega, że miasto administruje niewielką częścią terenu nad Zalewem.

- Jeśli mieszkańcy zauważą nieporządek nad Zalewem Zemborzyckim, najlepiej będzie jeśli skontaktują się z nami dzwoniąc na bezpłatny numer 986 – apeluje straż miejska.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

BikePark Lublin

BikePark Lublin

BikePark Lublin

to jedyny tak duży i tak profesjonalny tor rowerowy w Polsce. Trasy rozciągają się na powierzchni ponad 12 ha.

To nie tylko miejsce do jazdy dla zawodowców ale również dla amatorów. Zobacz mapkę.

BikePark Lublin to obecnie 3 trasy:

Tor BMX Racing – zaprojektowny z myślą z myślą o zawodach najwyższej rangi. Start znajduje się na 4 metrowym speedboxie; po pokonaniu pierwszej prostej naszpikowanej przeszkodami wpadamy w pierwszy profil. Po jego pokonaniu mamy do wyboru dwie możliwości przejazdu. Nitka lewa dla zawodników z większym doświadczeniem, na której są dwie potężne hopy wymuszające na zawodniku lot oraz nitka prawa, na której znajduje się mnóstwo drobniejszych przeszkód, które są płynne i całkowicie przejezdne. Dalej mamy drugi profil, trzecią prostą, kolejny profil i prostą finałową. Zobacz trasę.

Tor Dirt to 30 hop o zróżnicowanych kątach i wielkościach pozwalających na różne możliwości przejazdu. Wyznaczono trzy główne kierunki jazdy, jednak dzięki zastosowaniu hop przeplatających, możliwości na pokonanie tras jest kilka. Trasy można zakończyć na dwa sposoby. Pierwszy to dotarcie do dużej hopy wymuszającej skok z lądowaniem umiejscowionym pod kątem 90 stopni w stosunku do kierunku jazdy. Drugi to wybranie wariantu kierującego rowerzystę na bandę, a w konsekwencji na ścieżkę w kierunku startu, z ostatnią hopą, która posiada wybicie zagłębione pod poziom terenu. Sam start opiera się na ziemnej górze startowej, nad którą wznosi się konstrukcja drewniana. Zobacz trasę.

Tor Slopestyle stawia przed zawodnikami najwyższe wymaganiaWystarczy wspomnieć o początku trasy sięgającym wysokością 8m czyli 3-go piętra! Dla mniej zaawansowanych jest także połowę niższy drop (zeskok) rozpoczynający trasę. Tor tworzą uzupełniające się przeszkody ziemno-drewniane, których wykorzystanie nie jest z góry ustalone i w znacznym stopniu zależy od inwencji i umiejętności zawodników. Dwie przeplatające się ścieżki przejazdu dają możliwość wyboru przejazdu. Po drodze napotkamy takie przeszkody jak: drop, step up, spine, half pipe, wallride, oraz hopy dirtowe. Zobacz trasę.

Regulamin BikeParku dostępny tutaj

Lokalizacja: ul. Janowska, Lublin

Godziny otwarcia: 10:00 – 19:00

Tags:

Zalew nie dla psów

Czy odpoczywając nad wodą możemy bawić się razem z psem?

Uczenie  komend

Przepisy tego nie określają. Niektórzy turyści są oburzeni, kiedy w wodzie obok nich kąpie się zwierzę. Aby uniknąć niepotrzebnych nerwów powinniśmy sprawdzić regulamin kąpieliska, nad które się wybieramy razem z czworonogiem.

Przed tygodniem byłam z mężem i małym dzieckiem nad Zalewem Zemborzyckim, w ubiegły weekend odpoczywaliśmy nad jeziorem Rogóźno. W obu miejscach obok kąpiących się ludzi, często całkiem małych dzieci, w wodzie bawią się psy. Przecież to nie tylko bardzo niehigieniczne, ale i niebezpieczne. Dziecko może dostać jakiegoś uczulenia, czy choroby skóry. Albo zwierzę zaatakuje i kogoś pogryzie. Jezioro to miejsce tylko dla ludzi – skarży się oburzona Anna Bojarska, nasza Czytelniczka.

razem z czworonogiem.
Jadąc nad wodę psa zostaw w domu

Nad Zalewem Zemborzyckim nie ma tablic, które zakazywałyby wprowadzania psów do wody (fot. Naszemiasto.pl)

- Przed tygodniem byłam z mężem i małym dzieckiem nad Zalewem Zemborzyckim, w ubiegły weekend odpoczywaliśmy nad jeziorem Rogóźno. W obu miejscach obok kąpiących się ludzi, często całkiem małych dzieci, w wodzie bawią się psy. Przecież to nie tylko bardzo niehigieniczne, ale i niebezpieczne. Dziecko może dostać jakiegoś uczulenia, czy choroby skóry. Albo zwierzę zaatakuje i kogoś pogryzie. Jezioro to miejsce tylko dla ludzi – skarży się oburzona Anna Bojarska, nasza Czytelniczka.

Nad Zalewem Zemborzyckim nie ma tablic, które zakazywałyby wprowadzać psy do wody.

- Takie sytuacje
są sporadyczne. W tych przypadkach funkcjonariusze reagują i zwracają uwagę właścicielom zwierząt. Uważamy, że psy nie powinny się kąpać tam, gdzie kąpią się ludzie – wyjaśnia Robert Gogola, rzecznik lubelskiej Straży Miejskiej.

- Oznaczeń zakazujących kąpieli psów nad Zalewem Zemborzyckim nie ma. Kąpielisko nie jest strzeżone. Psy nie powinny kąpać się w wodzie, tam gdzie robią to ludzie – mówi Agnieszka Kowalska, kierownik oddziału trzeciego Zalew Zemborzycki z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

- Gdy kąpielisko jest oznaczone tablicami informującymi o zakazie wprowadzania zwierząt do wody, to musi być to bezwzględnie przestrzegane. Za złamanie prawa właścicielowi grozi mandat w wysokości nawet do 500 zł. Kwestie te zawarte są w regulaminie danego kąpieliska. Nawet jeśli takiego zakazu nie ma, a w wodzie jest wiele osób, w tym dzieci, właściciel psa powinien wiedzieć, że jego pupil może zareagować w nieprzewidywalny sposób i np. kogoś przestraszyć lub podrapać – tłumaczy, Robert Gogola ze Straży Miejskiej.

Urzędnicy sanepidu radzą, abyśmy przed wyjazdem nad wodę dobrze sprawdzili miejsce, w które się wybieramy. W sytuacji, gdy zakaz wprowadzania psów do wody jest łamany, powinniśmy interweniować.

- Pamiętajmy, że dzieci są bardzo wrażliwe na czynniki zewnętrzne. Rodzicie powinni być szczególnie uważni. Jeśli pies w wodzie nam przeszkadza, powinniśmy wybrać inne miejsce, w którym organizator zadbał o oznaczenia informujące o regulaminie kąpieliska. Jeśli ten regulamin nie jest przestrzegany, należy zwrócić się do organizatora, bądź odpowiednich służb – mówi Jolanta Dobrańska, kierownik oddziału higieny komunalnej lubelskiego sanepidu.

Marek Szymaniak

Oficjalne wydanie internetowe www.polskatimes.pl razem z czworonogiem.
Jadąc nad wodę psa zostaw w domu

Nad Zalewem Zemborzyckim nie ma tablic, które zakazywałyby wprowadzania psów do wody (fot. Naszemiasto.pl)

- Przed tygodniem byłam z mężem i małym dzieckiem nad Zalewem Zemborzyckim, w ubiegły weekend odpoczywaliśmy nad jeziorem Rogóźno. W obu miejscach obok kąpiących się ludzi, często całkiem małych dzieci, w wodzie bawią się psy. Przecież to nie tylko bardzo niehigieniczne, ale i niebezpieczne. Dziecko może dostać jakiegoś uczulenia, czy choroby skóry. Albo zwierzę zaatakuje i kogoś pogryzie. Jezioro to miejsce tylko dla ludzi – skarży się oburzona Anna Bojarska, nasza Czytelniczka.

Nad Zalewem Zemborzyckim nie ma tablic, które zakazywałyby wprowadzać psy do wody.

- Takie sytuacje
są sporadyczne. W tych przypadkach funkcjonariusze reagują i zwracają uwagę właścicielom zwierząt. Uważamy, że psy nie powinny się kąpać tam, gdzie kąpią się ludzie – wyjaśnia Robert Gogola, rzecznik lubelskiej Straży Miejskiej.

- Oznaczeń zakazujących kąpieli psów nad Zalewem Zemborzyckim nie ma. Kąpielisko nie jest strzeżone. Psy nie powinny kąpać się w wodzie, tam gdzie robią to ludzie – mówi Agnieszka Kowalska, kierownik oddziału trzeciego Zalew Zemborzycki z Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji.

- Gdy kąpielisko jest oznaczone tablicami informującymi o zakazie wprowadzania zwierząt do wody, to musi być to bezwzględnie przestrzegane. Za złamanie prawa właścicielowi grozi mandat w wysokości nawet do 500 zł. Kwestie te zawarte są w regulaminie danego kąpieliska. Nawet jeśli takiego zakazu nie ma, a w wodzie jest wiele osób, w tym dzieci, właściciel psa powinien wiedzieć, że jego pupil może zareagować w nieprzewidywalny sposób i np. kogoś przestraszyć lub podrapać – tłumaczy, Robert Gogola ze Straży Miejskiej.

Urzędnicy sanepidu radzą, abyśmy przed wyjazdem nad wodę dobrze sprawdzili miejsce, w które się wybieramy. W sytuacji, gdy zakaz wprowadzania psów do wody jest łamany, powinniśmy interweniować.

- Pamiętajmy, że dzieci są bardzo wrażliwe na czynniki zewnętrzne. Rodzicie powinni być szczególnie uważni. Jeśli pies w wodzie nam przeszkadza, powinniśmy wybrać inne miejsce, w którym organizator zadbał o oznaczenia informujące o regulaminie kąpieliska. Jeśli ten regulamin nie jest przestrzegany, należy zwrócić się do organizatora, bądź odpowiednich służb – mówi Jolanta Dobrańska, kierownik oddziału higieny komunalnej lubelskiego sanepidu.

Marek Szymaniak

Oficjalne wydanie internetowe www.polskatimes.pl

Ostatni koncert nad Zalewem Zemborzyckim

Ostatni z serii koncertów nad zalewem Zemborzyckim

odbędzie się w sobotę 14 sierpnia. Impreza zakończy się występem Eweliny Bały, Bartka Cabonia i dr. Embe. Koncerty zaczną się o godz. 17.

Przez kilka tygodni lublinianie mogli bawić się podczas koncertów organizowanych na terenie ośrodka Słoneczny Wrotków. W każdą sobotę organizatorzy zapraszali mieszkańców miasta w podróż z innym gatunkiem muzycznym.

14 sierpnia impreza odbędzie się pod hasłem: disco i funky. Od godziny 17 na letniej scenie pojawi się dr. Embe i Funky Stars.

Muzyczny projekt lubelskiego dj-a i wokalistów to mieszanka beatów, samplingu i śpiewu. Wokalista Bartek Caboń będzie także na żywo robił dogrywki gitarowe.

Trio złożone z Cabonia (certyfikowany nauczyciel śpiewu SLS), Eweliny Bały (śpiewała m.in. w operze La Traviata wystawionej przez lubelski Teatr Muzyczny) i dr. Embe (dj, organizator imprez) będzie bawić publiczność w rytm punku, soulu, acidjazzu i latino.

Aleksandra Antonowicz

Tags: , , , , , ,

Turbozjeżdżalnia nad Zalewem Zemborzyckim otwarta.

Turbozjeżdżalnia na Słonecznym Wrotkowie już czynna. Taka informacja pojawiła się właśnie na stronie internetowej MOSiR w Lublinie.

Chodzi o turbozjeżdżalnię w kompleksie basenów nad Zalewem Zemborzyckim. W poniedziałek Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego wydał zgodę na jej użytkowanie. Efekt? Lublinianie mogą korzystać ze zjeżdżalni od dziś.

turbo_jazda_nad_zalewem

turbo_jazda_nad_zalewem

Wodna atrakcja miała być pierwotnie oddana do użytku 26 lipca. Zjeżdżalni nie można było jednak uruchomić, bo okazało się, że brakuje niektórych dokumentów. Chodzi o badanie jakości wody i zgodę straży pożarnej.

Jak pisaliśmy, brakujące dokumenty trafiły do inspektoratu w piątek. Ten wydał zgodę w poniedziałek.

Z turbozjeżdżalni może korzystać każdy, kto kupi wstępu do ośrodka Słoneczny Wrotków (dorośli – 12 zł, młodzież do 18. roku z legitymacją szkolną – 6 zł). Ośrodek jest otwarty codziennie w godz. 10-19.

Ubolewać można jedynie nad terminem realizacji obiektu. Wakacje już niedługo się kończą :( no ale i tak dobrze że się udało.

Tags:

Konne patrole nad Zalewem Zemborzyckim

Po raz pierwszy konne patrole na zlecenie miasta sprawdzają porządek nad Zalewem Zemborzyckim. I mają pełno roboty z nielegalnymi ogniskami, wysypiskami, walającymi się śmieciami czy skutkami braku toalet.

Jeszcze przed wakacjami miasto dogadało się z Fundacją Hipokrates, która zobowiązała się, że za pięć tysięcy złotych zorganizuje 10 dwuosobowych letnich patroli nad zalewem. Pierwsze ruszyły już w teren. Konne straże można spotkać nad akwenem w weekendy. Jeźdźcy ubrani są w odblaskowe kamizelki z logo ratusza. Objazd zalewu i okolicznych terenów do granic Lublina zajmuje im około czterech godzin. Urzędnicy są zadowoleni z umowy. – Widzimy już realne efekty tej akcji. Kontrole po prostu się sprawdzają. Ludzie odwiedzający zalew, jak i mieszkańcy są bardziej zdyscyplinowani w swoich zachowaniach, gdy w pobliżu są konne patrole – mówi Marian Stani, dyrektor wydziału ochrony środowiska ratusza, któremu raportują pracownicy Hipokratesa.

Fundacja penetruje zalew pod kątem nielegalnych wysypisk śmieci, rozpalonych bezmyślnie ognisk, porzuconych wraków samochodów i łodzi czy łowisk w niedozwolonych miejscach, a nawet wałęsających się bezpańskich psów.
- Zwykle skutkują upomnienia. W razie gdyby ktoś nie słuchał naszych poleceń, możemy szybko poinformować wodny patrol straży miejskiej – relacjonuje Daniel Plewko, prezes Hipokratesa. Od początku lipca konna straż namierzyła pięć ognisk, które urządzili sobie młodzi ludzie. Ale zwykle ogień bezmyślnie rozpalają wędkarze. – W ostatni weekend, gdy przyjechaliśmy na ulicę Grzybową, zastaliśmy stertę drewna. Wystarczyło podpalić. Skończyło się na naszym pouczeniu – opowiada Plewko.

Jeźdźcy z Hipokratesa skarżą się też na brak wystarczającej liczby koszy na śmieci i toalet. – W sobotę rano kosze są jeszcze puste, ale w niedzielę wysypują się z nich śmieci i nieczystości. To wszystko ma wpływ na środowisko naturalne – uważa prezes fundacji. – Poza tym nawet jeśli gdzieś są już kosze, to mają np. formę obręczy ze zwisającą z niej torbą foliową i pokrywą. Takie coś łatwo rozrywają zwierzęta – dodaje. – Brak w.c. dla odwiedzających zalew to też duży problem, bo ludzie załatwiają swoje potrzeby w krzakach czy lasach, na ziemi zostawiają papier toaletowy czy chusteczki – mówi Daniel Plewko.

- Budowa toalet to trudna sprawa, bo nie mamy pewności, że ludzie będą z nich korzystać. Człowiek jest z natury oszczędny i woli, jak złotówka zostanie w kieszeni – przekonuje dyrektor Stani. – Z koszami też nie jest łatwo, bo ich zainstalowanie to nie nasza kompetencja. Osobiście uważam, że powinny być betonowe, rozstawione co ok. 100 m. Wszelkie uwagi co do stanu infrastruktury nad zalewem przekazujemy na bieżąco wydziałowi gospodarski komunalnej i do MOSiR-u – zapewnia dyrektor.

Stani deklaruje również, że w przyszłym tygodniu wyśle do prywatnych dzierżawców działek wokół zalewu kontrolerów. Mają sprawdzić, czy np. kluby żeglarskie albo punkty wynajmu kajaków gwarantują swoim klientom dostęp do toalet.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

Tags: ,

Dzikie wysypisko śmieci w sąsiedztwie Zalewu Zemborzyckiego

Nieoświetlone uliczki między Starym Gajem a Zalewem Zemborzyckim stały się świetnym miejscem dla tych, którzy nie chcą płacić za wywóz odpadków.

Między Starym Gajem a Zalewem Zemborzyckim

Autor: Archiwum

O dzikich wysypiskach poinformował nas nasz Czytelnik. – Zobaczcie, co się dzieje na dwóch dzikich wysypiskach śmieci przy ul. Tęczowej i Zagajnikowej – napisał.

Jak się okazało, to nie jedyne zaśmiecone miejsca w tej okolicy. – Najwięcej śmieci jest przy torach kolejowych – potwierdza Leszek Daniewski, miejski radny i mieszkaniec Zemborzyc. – To dobre miejsce do wysypywania śmieci, bo jest nieoświetlone. Wystarczy podjechać tam samochodem i wyrzucić worki – zapewnia. Problemem jest także to, że przez Zemborzyce przejeżdża wiele osób z innych miejscowości i wyrzuca śmieci przy przystankach z nadzieją, że zabierze je MPO – tłumaczy.

O wysypiskach zgłoszonych nam przez Czytelnika poinformowaliśmy Straż Miejską. – Te miejsca nie były nam wcześniej zgłaszane. Informacja została przekazana funkcjonariuszom, którzy podejmą czynności zmierzające do tego, żeby teren został posprzątany – informuje Ryszarda Bańka, rzecznik prasowy Straży Miejskiej.

Trudno jednak znaleźć sposób na pozbycie się problemu raz na zawsze. – Oświetlenie ciemnych ulic nie pomoże, bo wtedy te osoby pojadą tylko trochę dalej. To kwestia kultury i edukacji ekologicznej, którą szkoły na szczęście prowadzą – podsumowuje Daniewski.

Inny pomysł ma Andrzej Turek, mieszkaniec Zembrzyc. – Myślę, że najlepszym rozwiązaniem jest kontrolowanie umów z MPO lub Kom-Eko. – Nie wierzę, że np. zakład samochodowy zadowoli się podpisaniem umowy na wywóz jednego małego pojemnika na dwa tygodnie. A części samochodowych, opon, elementów karoserii jest pełno w lasach i rowach. Krasnoludki tego nie podrzuciły.

Dzikie parkingi nad Zalewem Zemborzyckim

Zamiast na płatnym parkingu w Dąbrowie nad zalewem  Zemborzyckim, kierowcy parkują na poboczu, w zatoczce autobusowej i w  lesie. Niszczą zieleń.
Autor: fotonews
Od kiedy nad zalewem Zembrzyckim w Dąbrowie powstał płatny parking, powstał też problem z parkowaniem na dziko. Kierowcy zrobili sobie z pobocza wielki parking. Po jednej stronie parkują do takiego stopnia. że nie ma tam już trawy. Po tym jak teren ten został ogrodzony i postawiono tam tabliczkę "szanuj zieleń", kierowcy przenieśli się na drugą stronę drogi. Parkują gdzie popadnie. Nie pomagają częste wizyty Straży Miejskiej i policji. Czy dla 5 złotych warto ryzykować? Tyle kosztuje właśnie parkowanie na płatnym parkingu. Niestety kierowcy ryzykują i stawiają auta w zatoczce autobusowej, na drodze w lesie, na poboczu gdzie jest zakaz, narażając się na mandat. Cóż, to ich pieniądze. Zdjęcia poniżej pokazują rozmiar zniszczenia trawy na poboczu i możliwości zaparkowania auta "za darmo", a także naszych dzielnych strażników w akcji.

Tags:

Trzecia edycja Pucharu Polski w wakeboardingu nad Zalewem Zemborzyckim

Trzecia edycja Pucharu Polski w wakeboardingu odbywa się nad Zalewem Zemborzyckim w Lublinie. Wakeboarding to skrzyżowanie, snowboardu, czyli jazdy na desce po śniegu, z nartami wodnymi, gdzie zawodnik ciągnięty jest na linie. Uczestnicy suną po wodzie, jednocześnie wykonując efektowne ewolucje.
Drużyna z Lublina jest jedną z najlepszych w Polsce. Mimo tego, wakeboarding jest stosunkowo mało znaną dyscypliną sportową – ubolewa zawodnik Marcin Naborczyk.

Tags:

Hip-hop nad Zalewem Zemborzyckim. Koncert w Słonecznym Wrotkowie

Trzech raperów i dj wystąpią w sobotę 7 sierpnia w Słonecznym Wrotkowie nad zalewem Zemborzyckim. To kolejny koncert na Scenie Letniej.

Tybet i ZNA pojawią się w Lublinie w sobotę

Autor: materiały organizatora

Lublinianie będą mogli bawić się w rytm muzyki miksowanej przez dj-a Prospera. O 17 organizatorzy zapraszają na koncert duetu Tybet i Zetena

Od rana nad Zalewem Zemborzyckim będą rozbrzmiewać hip-hopowe utwory. Wszyscy, którzy wybiorą się do ośrodka Słoneczny Wrotków będą mogli także za darmo wysłuchać koncertu, który rozpocznie się o 17.

- Granie na żywo zakończy się około godziny 20 – mówi Rafał Dąbrowski z agencji reklamowej Event Studio, organizator. – To już przedostatnie spotkanie w ramach cyklu Sceny Letniej. 14 sierpnia zakończymy wspólna zabawę w rytmach disco i funky. Wówczas czas będzie umilał zespół Funky Stars i Dr. Embe.

7 sierpnia organizatorzy przygotowali potrójną niespodziankę. Znani wykonawcy muzyki hip-hopowej pojawią się na rodzimej scenie. Lublinianie obejrzą, więc występ Szacha, który gra już od 10 lat. W jego artystycznym dorobku znajduje się już kilkadziesiąt solowych występów. Fani hip-hopu mogli podziwiać go także z zespołem SNR.

Kawałki Szacha nie są naszpikowane wulgaryzmami, a sam artysta nie kreuje muzyki negującej „system”. W trakcie koncertów można za to wsłuchiwać się w pojemne znaczeniowo słowa. Doskonały podkład muzyczny zapewni słuchaczom nie lada atrakcji. – Rap jest formą ekspresji, jedni malują, a ja robię muzykę. W moich utworach SA fragmenty tego, co denerwuje lub cieszy w życiu – mówi Szach. – Sam piszę teksty. Inspiracją są kobiety – śmieje się raper.

Występ artysty będzie składanką utworów z dwóch płyt. – Zaśpiewam kawałki z Mixtape Człeniu, czyli 13 kawałków o miłości – zdradza Szach. – Nie zabraknie też utworów, które pojawią się na płycie przygotowanej wspólnie z ZNA (Zetena)
Na scenie pod gołym niebem pojawi się także ciekawy duet. Tybet i Zetena – raper i producent, połączyli swoje siły niedawno. Obaj panowie zajmują się muzyką od lat, jednak pod koniec 2009 roku postanowili nagrać wspólny album. Ich muzyka jest kompozycją elektronicznych brzmień. – Ja zajmuję się pisaniem, a ZNA muzyką – mówi Tybet. – Zaczynaliśmy od brzmień czysto rapowych, ale teraz skupiamy się na świeżych brzmieniach – wyjaśnia.

Tybet i Zetena kilka miesięcy temu wydali płytę „Teznacznie”. – Krążek powstawał spontanicznie. Nie mieliśmy żadnego scenariusza na brzmienie całego albumu – zdradza Tybet. – Wymienialiśmy się pomysłami. To niepowtarzalny album, bo odzwierciedla nasze inspiracje. Nietypowa nazwa płyty to neologizm złożony na podstawie naszych pseudonimów.

Tags: